piątek, 18 listopada 2011

Z niemocy

Trochę długo mnie nie było, ale to za sprawą przemeblowywania...
W pokoju mnóstwo kartonów, a my czekamy na nowe meble.
Chce mi się szyć i dziergać, ale w tym rozgardiaszu nie mogę nawet własnych myśli odnaleźć, nie mówiąc już o "jakiś tam" robótkach ręcznych.
Kartki świąteczne - nie wiem kiedy się zrobią...
W tej niemocy wyszydełkowałam  tylko kilka kolczyków, gdyż nie mogłam zdobyć się na nic większego, a mimo wszystko wena była, więc trzeba było coś z nią począć.







Poza tym filcowałam, ale nie w moim bałaganie, tylko u koleżanki.
Filcowałyśmy sobie razem, popijając herbatkę i racząc się dobrym słowem. Wszystkie prace i akcesoria na razie tam zostały. Pokażę innym razem, jak już dojdę do ładu w pokoju.
a swoją drogą to fajnie byłoby mieć drugi dom na wszelkie drobiazgi, bo mi pudełka już nie wystarczają.

piątek, 4 listopada 2011

Ucieczka

"Herbata czarna myśli rozjaśnia..."- i od razu robi się lepiej.
Ostatnio nie bardzo mogę coś robić, bo cały dom zamienił się w jedną wielką uczelnię. Wszyscy się uczą i wszędzie leżą książki. Nawet na moim stole do robót wszelkich.
Pozostaje mi kuchnia i wiecie - takie tam niby" kobiece" zajęcia, które niestety moją pasją nie są. A to dlatego że został rzucony na mnie czar, wiele lat temu.I ja się temu nie sprzeciwiam. Widocznie tak musi być.




Uciekam więc od kuchni do różnych innych zajęć. 
I dzięki temu puzzle doczekały się ułożenia. Niedługo zawisną w antyramie w pokoju Wery.




I jeszcze bukiecik jesienny, mój własny. Liście były tak piękne pod nogami, gdy wracaliśmy ze spaceru, że aż szkoda byłoby ich nie zabrać ze sobą do domu.