poniedziałek, 27 czerwca 2011

Papierowo

Trochę zapomniany scrap, bo zagubiłam się trochę w jego  tworzeniu. Rozpoczęty już jakiś czas temu , na warsztatach w Czempiniu pod Poznaniem, a dokończony znacznie później. Teraz dopiero pokazuję go na światło dzienne.







Całkiem niedawno udało mi się zrobić również karteczkę na potrzebę podziękowania pewnej sympatycznej osobie :









czwartek, 23 czerwca 2011

Jarmarkowo - wspomnieniowo

Jarmark goni jarmark, a ja już nie mam siły. Chyba przesadziłam, bo jestem już trochę zmęczona tymi jarmarkami, ale jakoś nie mogę sobie odmówić tej - mimo wszystko przyjemności.
Ostatni, na którym byłam to jarmark pro-ekologiczny połączony z zawodami jeździeckimi. 
Dla mnie dodatkową atrakcją było spotkanie z osobami, dzięki którym Tu jestem : Grażyną - specjalistką od 
papierowej wikliny oraz Krysią - miłośniczką piękna zaklętego w starociach i ogrodach.
To dzięki Wam piszę teraz te słowa i mobilizuję się na jarmarki i...  pokochałam nawet konie...


Nasze skromne stoisko.


Krysia pokazała mi i Werze swój czarodziejski ogród, w którym można się zrelaksować i nie myśleć o niczym .Zrobiłyśmy sobie pamiątkową fotkę.


Na zdjęciu od lewej : ja, Grażynka i Krysia z wnuczką. A Wera robi zdjęcie.

niedziela, 19 czerwca 2011

Domowy zwierzyniec

Zastanawiałam się gdzie ośmiornice będą czuły się najlepiej... Same mi pokazały - oczywiście w pobliżu wody.
Oto moje ulubienice :








A mysz to chyba powinna być przy komputerze, ale uciekła mi na stół.


środa, 15 czerwca 2011

Letnie bukiety

Zwykły dzień. Porządki ,prasowanie, obiad i wyprawa na działkę.
A tam truskawki prosto z krzaka, zapach ziemi , trochę słońca i powietrze, ach...
Po takich przeżyciach - niby zwyczajnych - nawet pies zasnął od razu i nie miał ochoty na psoty.
Późnym wieczorem zrywane kwiaty znalazły miejsce w wazonie na stole.



poniedziałek, 13 czerwca 2011

Zainspirowane

Zainspirowane pewną bodajże peruwiańską bransoletką, kupioną na jarmarku, stworzyłyśmy z Werą własne, ale nieco inne, bo z całkiem innych sznurków.
To spowodowało, że osiągnęłyśmy zupełnie odmienny efekt i nadałyśmy charakter tej nietypowej "biżuterii".


















piątek, 10 czerwca 2011

Po warsztatach

Z warsztatów w Poznaniu wróciłam bogatsza w doświadczenia wszelkie.
Teraz już wiem, że przed podróżą trzeba spisać telefony kontaktowe i wyjechać o dwie godziny wcześniej, bo różne są przygody po drodze...Teraz już wiem, że należy sprawdzić czy wszystkie rzeczy które się ze sobą przywiozło, spakowało się z powrotem do torby, a najlepiej zrobić spis tego co najważniejsze.
Wielkie miasto przywitało nas piękną pogodą i wieloma atrakcjami. Dzieci nie zapomną wrażeń z obejrzenia filmu z efektami 5D, a ja nie zapomnę spaceru po starym mieście z przyjaciółmi i jarmarku świętojańskiego.
Warsztaty były bardzo twórcze, paluszki kolorowe, atmosfera bardzo przyjazna i ...szkoda tylko, że tak krótko to trwało...



Pracę nad scrapem dokończyłam już w domu. I wiecie co Wam powiem? To mój pierwszy raz !
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie !!!




środa, 1 czerwca 2011

Wciągająca pasja

Przede mną cały miesiąc zwariowany. Dziecki do nowych szkół idą, bo w tych już naukę zakończyły, więc zebrania, spotkania, badania itp. itd.Dużo spraw na mojej głowie. W dodatku trzeba  jeszcze zaplanować wakacje (?)
Jak widzicie przede mną prawdziwy horror, ale chyba dam radę.
O robieniu kartek to ja już prawie zapomniałam, ale nie z powodu braku czasu, tylko że wciągnęła mnie ostatnio inna pasja - makrama. Oto co udało mi się upleść :