Kiedyś, dosyć dawno temu, w całkiem innych czasach... chodziłam sobie do Młodzieżowego Domu Kultury na zajęcia z makramy. Bardzo podobało mi się wyplatanie sznurków. Robiłyśmy wtedy paski z sutażu, zwisy na kwiaty z takiego zwykłego sznura, torebki i ozdoby na ścianę, np. sowy i inne takie.
Została mi z tego okresu tylko jedna rzecz - wielka torba, która teraz nikomu nie potrzebna spoczywa na dnie szafy, a z nią ukryte wspomnienia...
 |
| Torba wspomnień |
|
Teraz na chwilę wróciłam do sznurków, ale w minimalistycznym wydaniu. Zainspirowała mnie Mazmika.
Chciałam koniecznie spróbować. Mimo bardzo długiego czasu, jaki minął od moich pierwszych poczynań ze sznurkami, okazało się, że tego się nie zapomina .
Stworzyłam ( to chyba za wiele powiedziane ) bransoletkę
i kolczyki, którym przez nieuwagę dałam dwa lewe zapięcia.
Przepraszam Wszystkich, których obrażę taką wersją biżuterii, ale nie mogłam się oprzeć. To moja pierwsza makramowa biżuteria, od nikogo nie ściągnięta.
Tak sobie ją wymyśliłam : kilka prostych węzłów i zwykły koralik kupiony
w pasmanterii.
Pozdrawiam Wszystkich, którzy tu zaglądają !!!
Dziękuję Ci za inspirację !